No, i po wakacjach. Jak zwykle było duuużo planów, a niewiele z tego wdrożyło się w życie, np. remont mieszkania. Trudno. W pracy za to kocioł, a pan Miecio- ochroniarz, złożył mi propozycję ożenku, gdym opalona, wypoczęta i ogólnie jakaś taka wygładzona, wróciła po urlopie do firmy. Miło, ale przypomniałam panu Mieciowi, że ma już żonę, a wielożeństwo, póki co, w naszym kraju oraz kulturze jest zabronione i niemile widziane. Co innego - kochanki, nałożnice i inne, te były, są i będą.
Ale wspomniany uroczy pan ma swoje niezłomne zasady i żadne takie nie wchodzą w grę. Póki co, pozdrawiam szanowną mieciową małżonkę, życząc wszystkiego najlepszego z okazji długiego wspólnego pożycia, tak długiego, że można było o nim zapomnieć ;-)
Pan Miecio troszkę podobny do Chaplina, ten wąsik, ach ten wąsik ;-)
Poczekam...

Gratuluję wygładzenia i życzę wielu bezżennych panów mieciów ;)
OdpowiedzUsuń:-)))
OdpowiedzUsuń