Kobieta zwyczajna, jak te wszystkie krytykowane przez płeć męską- kobiety, co plotkują, stroją się, a w głowie fiu bździu, poza tym kuku na muniu i trele morele :-) Czasami na krańcu świata, czasami w kuchni przy garach, bywa, że śpiąca królewna lub księżniczka na ziarnku grochu. Poza tym z tobołkiem doświadczeń życiowych. Zdarza się, że poruszam się po omacku jak dziecko we mgle w oparach absurdu.
środa, 26 czerwca 2013
Ona i On
Jak kobiety reagują otrzymując kwiaty od mężczyzn, a nie daj Boże przy tym wyznanie, czy o tę rękę proszenie ;)
Związki
Niektórzy to potrafią tworzyć związki- ja nie. Zawsze byłam antyzwiązkowa, próbowałam zaleźć przyczynę tego - np. w relacjach z Rodzicielem, ale nie znalazłam...Już samo brzmienie wyrazu -związek , przeraża mnie i ma jakiś taki przytłaczający ciężar gatunkowy z gatunku psychologicznych dramatów obyczajowych.
Muszę nadmienić, że nie mam już 20 lat i to chyba widać? słychać? i czuć?
Jak słyszę o budowaniu związku to oczami wyobraźni widzę ogromny gmach modernistyczny, budowany z mozołem -cegła po cegle, przez jednego robotnika i jedną robotnicę. Muszą murować w jednym tempie, bo inaczej dochodzi do zgrzytów, jedna cegła moja, druga twoja...Najgorzej jak na horyzoncie pojawi się inna robotnica lub robotnik i zaoferują swą pomoc, a na trzy pary rąk murowanie nie idzie już tak sprawnie.
Oni poradzili sobie z murowaniem....
Muszę nadmienić, że nie mam już 20 lat i to chyba widać? słychać? i czuć?
Jak słyszę o budowaniu związku to oczami wyobraźni widzę ogromny gmach modernistyczny, budowany z mozołem -cegła po cegle, przez jednego robotnika i jedną robotnicę. Muszą murować w jednym tempie, bo inaczej dochodzi do zgrzytów, jedna cegła moja, druga twoja...Najgorzej jak na horyzoncie pojawi się inna robotnica lub robotnik i zaoferują swą pomoc, a na trzy pary rąk murowanie nie idzie już tak sprawnie.
Oni poradzili sobie z murowaniem....
wtorek, 25 czerwca 2013
Jeszcze dziś
A jednak dzisiaj.... i tak nic mi się nie chce, nie nowość , wiem, wiem- praca, praca i tylko praca, bo licząc na szczęście w życiu można się przeliczyć, ale cóż na to poradzę, że zwyczajnie mi się nie chce. Mam świadomość, że największą popularnością cieszą się blogi o modzie i gotowaniu, no ale do mody mam zbyt duży dystans- zaczęłabym się wygłupiać, założyłabym jakiś ciuch z szafy mojej szanownej mamy emerytki, która lubi hodować, prócz roślin doniczkowych, wszelkie relikty przeszłość, w tym ciuchy np. spodnie z grempliny i wmawiałabym Wam, drodzy czytelnicy, że to będzie hit w sezonie -jesień 2013. Natomiast gotowania nie lubię- oczywiście gotuję, dziecię chce jeść, od rana woła- jeeeśćć!!! Dlatego, nie chcem, nie lubiem, ale muszem. Wychodzi na to, że nie mam żadnych talentów. Jak to jest , że o jednym mówimy, że -wielce utalentowany, że ma dar boży, że posiada liczne talenty, a inni, czyli ja na ten przykład, wzbudzam litość i mówi się o mnie, no tak, Pan Bóg nie wszystkich hojnie obdarzył, albo -pewnie ma ukryte talenty- może gwizdać umie na czterech palcach- nie! nie umie!! Ponadto jestem niesystematyczna, niezdecydowana, rozmemłana, boję się ciemności, uprawiam czarnowidztwo- z jednej strony, a z drugiej mówię - dooobra, jakoś to będzie ;-)
Przez lata miałam przeświadczenie, że mam swoistego pecha, tzn., że gdy gdzieś się pojawię, to coś się wydarzy przykrego, choć ekscytującego - np. jeden jedyny raz byłam w Paryżu, w Luwrze i akurat w tym dniu musiała mieć miejsce zuchwała kradzież płótna Corrota "Droga do Serves", nie zdążyłam zobaczyć Vermeera, bo ochrona zamknęła sale z ekspozycjami, a zwiedzających trzymali w zamknięciu parę godzin, co słabsi mdleli, a obrazu i tak nie znaleźli...Tak to było...
Przez lata miałam przeświadczenie, że mam swoistego pecha, tzn., że gdy gdzieś się pojawię, to coś się wydarzy przykrego, choć ekscytującego - np. jeden jedyny raz byłam w Paryżu, w Luwrze i akurat w tym dniu musiała mieć miejsce zuchwała kradzież płótna Corrota "Droga do Serves", nie zdążyłam zobaczyć Vermeera, bo ochrona zamknęła sale z ekspozycjami, a zwiedzających trzymali w zamknięciu parę godzin, co słabsi mdleli, a obrazu i tak nie znaleźli...Tak to było...
Malować też nie umiem, hi hi..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


