Niektórzy to potrafią tworzyć związki- ja nie. Zawsze byłam antyzwiązkowa, próbowałam zaleźć przyczynę tego - np. w relacjach z Rodzicielem, ale nie znalazłam...Już samo brzmienie wyrazu -związek , przeraża mnie i ma jakiś taki przytłaczający ciężar gatunkowy z gatunku psychologicznych dramatów obyczajowych.
Muszę nadmienić, że nie mam już 20 lat i to chyba widać? słychać? i czuć?
Jak słyszę o budowaniu związku to oczami wyobraźni widzę ogromny gmach modernistyczny, budowany z mozołem -cegła po cegle, przez jednego robotnika i jedną robotnicę. Muszą murować w jednym tempie, bo inaczej dochodzi do zgrzytów, jedna cegła moja, druga twoja...Najgorzej jak na horyzoncie pojawi się inna robotnica lub robotnik i zaoferują swą pomoc, a na trzy pary rąk murowanie nie idzie już tak sprawnie.
Oni poradzili sobie z murowaniem....

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz